• Wpisów:4
  • Średnio co: 266 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 13:12
  • Licznik odwiedzin:1 614 / 1332 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
VIOLETTA.
Jestem bardzo podekscytowana nowym dniem w pracy. Tym bardziej, że mama mówi, że marnuje swój talent nie zajmując się tym. Tylko czy napewno chce to robić?
NASTĘPNEGO DNIA.
Wstałam dośc wcześnie, co jest do mnie zuppełnie nie podobne. Zazwyczaj Ludmiła musi mnie zwalać z łóżka, a w gorszym wypadku przychodzić ze szklanką wody i grozić, że ja na mnie wyleje. A ja? Muszę wstawać, nie chce ryzykować. Jestem wtedy wkurzona, że masakra ; D
Dzisiaj rano tak nie było. Jako pierwsza poszłam do kuchni. zrobiłam śniadanie, kiedy weszła Ludmiła.
- Kim jesteś i co zrobiłaś z Violettą? - zapytała rozbawiona i zarazem zdziwiona.
- Co, zaskoczona? - odparłam z szyderczym uśmieszkiem.
- No masakra.. A ja już miałam szykować wiadro wody! - zaśmiałyśmy się obie.
Zjadłyśmy kanapki które zrobiłam. Potem poszłam na góre doprowadzić się do porządku. gdy wróciłam w salonie zastałam mame.
- Hejeczka! - krzyknełam.
- Violetta! Przestraszyłaś mnie! - miałyśmy ubaw.
Postanowiłam jeszcze raz dopytać się o mojego tate. nifgdy to nie dawało rezultatów ale zawsze warto spróbować, prawda?
- Posłuchaj, mamo... To niemozliwe, że tata zginął w wypadku tak bez śladu. Musisz miec jakieś zdjęcia, cokolwiek! - ciągnełam tamat.
- Kochanie.. Wrócimy do tej rozmowy póxniej, wtedy ci coś dam. - Byłam ciekawa, o czym mówi. - teraz lec do pracy, trzymam kciuki! - pocałowała mnie w czoło, pożegnałam się z nią i poszłam.
Cała podróż przebiegła pomyślnie.
W końcu stałam przed drzwiami firmy.
________________________________________________
Niestety, ale u mnie pierwsze rozdziały są zawsze kiepskie, poza tym nie pisze w domu.
Jutro będzie kolejny, jeśli znowu przyjde do GOKU xD
Buźka.
 

 
http://ask.fm/sinemusicavida

Długo czekaliście, ale w końcu pisze ten prolog. Chciałabym dodac, że wszystko, słowo po słowie pisałam sama. Nie wiem, co tu nabazgrałam, ale mam nadzieje, że będziecie wiedzieli o co chodzi.




Wielu z nas musi na codzien uporywać się z brakiem ważnej osoby w naszym życiu. Często czujemy smutek, pustke. Ale może jednak czasami to dobrze, że nie znamy bliskiej naszemu sercu osoby?
Tak miała Violetta, piękna, uzdolniona chemicznie dzieczyna. Dlaczego? To proste, nigdy nie miała ona ojca. Lecz były osoby, które wypełniały jej tą pustke, mimo, że nie do końca.
No bo kto by nie czuł się szczęśliwy z tak kochającą mamą Angeles, opiekuńczym wujkiem Pablo i najlepsza pod słońcem pryjaciółką Ludmiłą?
Były to najważniejsze osoby w jej życiu. Mieszkali razem w jednym domu, to także mogło wpłynąć na umocnienie ich więzi. Jednak weźmy pod lupe ojca Violety - kim on był?
Na pewno szczęsliwym człowiekiem. Miał wielką firme ''Verdas Intervesional'', która była sławna i miała naprawde wiele sukcesów. Dawno w rezygnacje poszła ich największa konkurencja, firma Marbella. Obecnie nie działa na rynku, ale kto wie... może się to zmienić w najbliższym czasie.
Dobrze jest mieć takie cudowne dzieci jak Leon i Francesca. Herman był o tym jak najbardziej przekonany. Rodzeństwo bardzo kochało ojca, lecz nienawidziło swojej macochy. Za co i dlaczego?
Miała ona na imię Esmeralda. Cóż mogło wpłynąć na ich nienawiść do niej? Hmm... Zastanówmy się. Napewno dzałą na to fakt, iż zastąpiła ona ich zmarłą matkę. Musieli stracić ją w dzieciństwie.
Jednak jak myślicie, mają oni racje? Jeśli uważacie, że tak - macie całkowitą racje. Dlaczego?
Ma ona okropny plan. Chce zrujnować firme. Miałaby większe zyski po połączeniu Verdas Intervesional z Marbellą. Takie właśnie ma zamiary. Herman nie ma o tym pojęcia, bardzo ją kocha. Ona zdradza go na prawo i lewo, w ogóle nie kocha. Ale zatrzymajmy się na chwilkę - sama nie dałaby rady czegoś takiego zdziałać. Tak! Miała ona wspólników. Najpierw weźmy pod lupe Diego.
Jest on chemikiem od spraw produktów. On również chce ponieść zyski z planu Esmeraldy.
Teraz przyjrzyjmy się Larze. Jest ona narzeczoną Leona, ale nie kocha go. Esmeralda wydała jej polecenie, aby rozkochała go i uwiodła. Sama ona jest z nim tylko dla sławy i wygodnego życia. W końcu u boku Leona stanie się ona wielką panią Verdas. Ale... Czy nasz Leon faktycznie jest tak dobrym partnerem?
Rozczaruje was. Lara ciągle musi znosić jego flirty. Z natury to kobieciarz, któy żadnej nie przepuści. Taki sam jest jego przyjaciel, Federico - także wyższy stanownik w Verdas Intervesional.
Pewnego dnia w firmie pojawi się ktoś, kto zmieni jego życie na zawsze, jak również będzie chciał zmienić swoje życie. Czy kiedyś prawda zwycięzy i wszystko się ułoży? Zobaczymy.
 

 
Siemanko kochane!
Zaczne od przeprosin za te brakujące dni i rozdziały. Nie miałam weny, ale za to obowiązki i tym podobne. Niestety.
Doskwiera mi niechec do kontynuowania tej histori. Znudziła mi sie, nie mam pomysły na dalsze rozdziały, mimo, że to wszystko pochodzi z mojej ulubionej telenoweli. A ona jest troszkę innej tematyki, co wszystko niestety, ale komplikuje, bo jest cześciowo oparta na innej kulminacji...
Jak widać usunełam wszystkie poprzednie wpisy - co jest równoznaczne z tym, że zaczynam od nowa.
Zmienie jeszcze wyglądzik, dane i tym podobne.

Do rzeczy, ostateczna decyzja należy do was:
*Zaczynac od poczatku tą historie, czy wyśilić się nad jakąś inną, także sensowną?*
Proszę to uwzględnić pisząc komentarz.
Tralala... I co by tu jeszcze... Będę wam co jakiś czas będę wam wrzucac avki własnej roboty, oczywiście z naszą Leonetką. Oraz zrobie wam co jakiś czas tą przyjemność i będe polecać kilka opowiadań, które wpadną mi do gustu.

Zapraszam na Aska:
http://ask.fm/sinemusicavida
Zakochałam się w tej fotce *_*